poniedziałek, maja 16, 2016

Ryżowe ciasteczka w 5 minut!




Cześć!

Dzisiaj przychodzę do Was z nowym, jedzeniowym postem. 
Jak dla mnie, idealne ciastka muszą być mięciutkie w środku i chrupiące na zewnątrz i właśnie takie są te oto "ryżowe ciasteczka". Robi się je dosłownie w 5 minut, potrzebujecie tylko kilku składników i gotowe! Dajcie znać jeśli je upieczecie, i napiszcie mi co o nich sądzicie.

Będziecie potrzebowali:
  • opakowanie kleiku ryżowego ( często leży w sklepie w okolicach kaszek dla dzieci)
  • pół szklanki cukru
  • kostka masła (najlepiej w temperaturze pokojowej)
  • dwa jajka
  • cukier waniliowy
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • wiórki kokosowe (ok. 3 łyżki)


Przygotowanie:

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, włączamy termoobieg (lub góra/dół). Blachę wykładamy papierem do pieczenia. 
Do dużej miski wsypujemy wszystkie suche składniki i dokładnie mieszamy. Masło kroimy w miarę drobną kostkę (można zetrzeć na tarce), wrzucamy do miski i całość mieszamy aby masło zaczęło powoli kleić całą mieszaninę. Na końcu dodajemy dwa jajka i łączymy. 
Z gotowego ciasta formujemy kuleczki wielkości orzecha laskowego i delikatnie spłaszczamy w środku. Pieczemy ok 20-25minut, do momentu aż ciasteczka ładnie się z wierzchu przyrumienią.
Smacznego!



Ciasteczka są idealne do maczania w herbacie. Gdy wystygną, będą miały twardą skorupkę na zewnątrz ale w środku będą mięciutkie. Wypróbujcie! 



xoxo,
D.

sobota, maja 07, 2016

Kilka słów o... kremie Ziaja - oczyszczanie liście manuka

Cześć kochani!

Nawet nie wiecie jak bardzo się stęskniłam za pisaniem do Was! Dlatego dziś przychodzę z wpisem z już trochę zapomnianej serii 'Kilka słów o...' Dla osób nowych, lub tych, który po prostu zapomnieli - jest to seria wpisów z recenzjami.

Dziś pod lupę bierzemy krem z ziaji.

Od producenta:
Nietłusty, bardzo lekki krem z filtrami przeciwsłonecznymi.
Szybko się wchłania, jest idealny pod makijaż. Przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejsza tłustość skóry oraz zapewnia efekt matujący. Redukuje zaskórniki i przeciwdziała ich tworzeniu. Skutecznie nawilża oraz łagodzi podrażnienia.
Pozostawia skórę zadbaną, gładką
o jednolitym kolorycie.
Zawiera substancje czynne głęboko oczyszczające:
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym,
- ściągająco-łagodzący glukonian cynku,
- normalizujący kwas oleanolowy.
Substancje czynne głęboko nawilżające:
- biodostępna sól kwasu hialuronowego,
- alga brunatna Laminaria ochloreuca.
Substancje czynne ochronno-korygujące:
- fotostabilne filtry UVA/UVB SPF 10,
- wygładzający pigment balance.


Jak widać obietnic jest sporo, a jak to jest naprawdę?
Zacznijmy od mojego pierwszego wrażenia, bo ono jest kluczowe. Gdy pierwszy raz nakładałam ten produkt na twarz, urzekł mnie jego zapach. Cała seria 'liście manuka' pachnie tak samo - delikatnie i świeżo. Po 10 minutach krem idealnie wchłania się w twarz zostawiając ją nawilżoną co sprawia, że świetnie nadaje się pod makijaż.


Od pierwszego użycia moje zdanie o kremie zmieniło się, ale pozytywnie. Spełnia swoje zadanie zmniejszania tłustości skóry dlatego od kiedy go posiadam, puder został wyłączony z mojej porannej, makijażowej rutyny.



Konsystencja kremu jest bardzo przyjemna. Bez problemu rozprowadza się po twarzy, nie lepi się.

Jeśli chodzi o pozostałe 'dane techniczne':
pojemność: 50 ml
cena: ok 10 zł
dostępność: rossman, natura, stoiska firmowe ziaja.

Podsumowując!
Krem 'oczyszczanie liście manuka' na stałe zagościł w mojej porannej pielęgnacji. Używanie go rano sprawia mi przyjemność, pobudza twarz i sprawia, że wygląda na rozświetloną. Bez problemu stapia się z makijażem twarzy, współgra z podkładem/korektorem.
Moim zdaniem - same plusy, w 100% spełnia wszelkie obietnice.
Jeśli zastanawiałyście się nad jego zakupem, polecam!


Miłego dnia i do zobaczenia w kolejnym poście!
xoxo, W.

wtorek, maja 03, 2016

TOP 4- pomadki na suche usta




Cześć kochani!

Jaka pogoda u Was za oknami? Mimo, że wiosna w pełni to pogoda zmienia się raz w letnią, raz w zimową. Wszystko to wpływa na stan naszej cery, włosów oraz ust. Od jakiegoś czasu testuję naprawdę niezliczoną ilość pomadek i balsamów aby znaleźć najlepszy produkt który faktycznie pomoże przesuszonym i spierzchniętym ustom. W dzisiejszym poście pokażę Wam moją "fantastyczną czwórkę", i podzielę się moją opinią co do produktów. 


1. Carmex


Na pierwszy ogień idzie już chyba wszystkim nam znany, jedyny w swoim rodzaju, Carmex. Są jego fani ale są też jego przeciwnicy. Jeśli potrzebujecie produktu intensywnie nawilżającego to właśnie Carmex może Wam pomóc. Niektórzy narzekają, że po pewnym czasie Carmex przestaje działać, lecz jak dla mnie to produkt który warto przetestować jeśli nie miało się z nim nigdy do czynienia.


2. Regenerum


Gdy Carmex przestaje działać cuda, na drugi ogień idzie równie popularne Regenerum. Serum kupiłam przypadkowo, w aptece, i jestem nim zachwycona. Ma miły zapach, trochę przypomina gumę balonową albo coś w rodzaju tutti frutti. Intensywnie nawilża i długo czuć go na ustach. 


3. Pomadka z olejem z wiesiołka


Tę pomadkę poleciła mi moja dermatolog. Kosztuje dosłownie kilka złotych i znajdziecie ją w każdej aptece. Olej z wiesiołka zawarty w pomadce pomaga przy nawet bardzo suchych i spierzchniętych ustach. Minus? Zapach może nie przypaść wszystkim do gustu, sama osobiście za nim nie przepadam.


4. Ziaja


Jako ostatni, lecz napewno nie najgorszy, prezentuje się  pomarańczowy balsam do ust z Ziaji. Ma przepiękny, pomarańczowy zapach i tak samo jak poprzednie propozycje świetnie natłuszcza i nawilża. Tutaj za minus uznaję konsystencję produktu, jak dla mnie balsam jest trochę zbyt lejący się i ciężko nakłada się go za pomocą aplikatora.


Korzystacie bądź korzystaliście już z któregoś z tych produktów? A może macie swoich faworytów? Podzielcie się tym ze mną w komentarzach!

xoxo,
D.

poniedziałek, grudnia 14, 2015

Pomysły na prezenty świąteczne!



Cześć kochani,

Gdy zbliżają się święta każdy z nas staje przed odwiecznym dylematem co kupić bliskim na prezent. Czasami wiemy od razu co chcemy podarować, a czasem zupełnie nie mamy pomysłu od czego zacząć. Dlatego my pokażemy Wam kilka uniwersalnych pomysłów na prezent i znajdziecie coś dla każdego!

* Kosmetyki do pielęgnacji

Z kolorówką czasami można nie trafić natomiast kosmetyki pielęgnacyjne przydadzą się dosłownie każdemu- fajny i praktyczny prezent!


* Kubek+ herbata

Aktualnie w sklepach można kupić wiele fantastycznych kubków, wszyscy znajdą coś dla siebie. Wystarczy do prezentu dorzucić opakowanie herbaty czy kakao i prezent gotowy.


*Świeczka/kominek

Nie ma się co tutaj rozpisywać- fajna świeczka to po prostu fajny podarunek :)


*Filmy

Jeżeli ktoś jest maniakiem filmowym, na pewno spodoba mu się prezent w postaci kilku nowych filmów do kolekcji.


*Książki

Jeżeli jednak ktoś za telewizją nie przepada, może warto poszukać ciekawych książek?


*Karty prezentowe

Najbardziej uniwersalnym i niezawodnym pomysłem są po prostu karty prezentowe. Jeśli zupełnie nie wiemy co kupić, one będą świetnym rozwiązaniem.



A Wy, kupiliście już swoim bliskim prezenty? 
Jeżeli macie jeszcze jakieś propozycje na uniwersalne podarunki, podzielcie się nimi w komentarzach!

xoxo,
D.

wtorek, grudnia 08, 2015

Grudniowe wyzwanie - optymistycznie.

Cześć kochani!

Ostatnie dwa miesiące były ciężkie.
Pewnie u Was też nie było kolorowo. Dużo nauki, brak czasu 
'dla siebie', krótkie dni, które sprawiają, że wydaje nam się, 
że mamy jeszcze mniej czasu na wszystko.
Dlatego mam dla Was propozycję. 
Zaczął się grudzień - ostatni miesiąc tego roku.
Tytuł wpisu mówi wszystko, spędźmy ten miesiąc optymistycznie.

Chodzi o to, aby codziennie wieczorem 
na karteczce napisać sobie coś, co kolejnego dnia nas 
zmotywuje / sprawi, 
że będziemy szczęśliwsi.
Takie 'hasło dnia'.


Nie jest to akcja jednorazowa! 
Wszystkie karteczki możemy zgromadzić w słoiczku 
i w ten sam sposób rozpocząć nowy rok - wyciągając nasze 
'dobre myśli' i starając się patrzeć na świat pozytywnie.


Przyłączycie się do grudniowego wyzwania?

P.S. Taki motywujący słoiczek możecie też podarować bliskiej osobie na świąteczny prezent!

xoxo,
W.

sobota, września 12, 2015

Back To School: My Morning Routine by D.



Cześć kochani!

Jestem tym typem osoby, który wcześnie rano uwielbia mieć chociaż minutę więcej snu, dlatego też moje szykowanie się do szkoły staram się opanować tak, by zajmowało mi jak najmniej czasu. Pokażę Wam jakich produktów używam i jak codziennie przygotowuję się na spotkanie ze światem.

Zaczynajmy!

Mimo, że nie jest to związane z pielęgnacją ani makijażem, każdy dzień muszę rozpocząć kubkiem gorącej herbaty który delikatnie mnie rozbudza i rozgrzewa.

Na samym początku, jeszcze przed nałożeniem jakiegokolwiek podkładu lubię umyć twarz pianką firmy "Cetaphil" a potem przemyć ją płynem micelarnym, który kupiłam w Biedronce. Powiem Wam, że jest świetny i idealnie sprawdza się rano gdy chcę odświeżyć cerę.



Staram się, aby makijaż do szkoły był delikatny i zajmował jak najmniej czasu. Rozpoczynam od nałożenia kremu "Rimmel BB Cream: 9 in 1 matte".


Następnie korzystam z dwóch korektorów: pierwszy "Camouflage" od Catrice nakładam na zaczerwienienia i wypryski a "Modeling Illuminator" Kobo używam pod oczy.


Czasami, gdy chcę wyglądać na wyjątkowo wypoczętą (lub miałam ciężką noc i bardzo krótki sen), to używam najjaśniejszego cienia "Flaw" z paletki "Flawless Matte" od Makeup Revolution. Traktuję go jak rozświetlacz i nakładam niewielką ilość w kąciki oczu i na łuk kupidyna. Idealne rozświetlenie!


Na sam koniec maluję rzęsy "Rocket Volum' express" Maybelline, pudruję twarz "Stay Matte" Rimmela i....















..i nakładam ulubioną szminkę/pomadkę. Wszystko zależy od mojego humoru- czasem kończę po prostu na carmexie a innym razem wybieram ciemniejszą szminkę.





Na sam koniec nie może zabraknąć mojej ulubionej mgiełki do ciała, aby zakończyć poranną rutynę.






A wy, malujecie się do szkoły czy promujecie "100% naturalny" look?

Napiszcie w komentarzach!


xoxo,

D.